Nasz Patron – Szkoła

Zygmunt Padlewski

          Ze starej fotografii patrzy na nas spokojny, poważny młody człowiek. Ubrany jest w szamerowaną czamarę, według ówczesnej mody ma krótko przystrzyżone wąsy. W tym pięknym brunecie kochały się na pewno ówczesne kobiety. Miał zresztą wszelkie dane ku temu, aby czarować piękne panie w Kijowie, Petersburgu, w Warszawie.


 

Materiały dotyczące  biografii i działalności patrona

Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi im. Zygmunta Padlewskiego w Kampinosie

Zygmunt Padlewski urodził się 1 stycznia 1836r. (20 grudnia 1835r. według kalendarza juliańskiego) w rodzinnym majątku Czerniawka Mała w powiecie berdyczowskim na Ukrainie. Pochodził z zamożnej ziemiańskiej rodziny.

Jego ojciec – Władysław – brał udział w powstaniu listopadowym na Rusi w 1831 r. , wzięty był do niewoli. Kilka lat spędził w więzieniu carskim, a po wyjściu ożenił się z Judytą Potocką i zajął się majątkiem ziemskim. W swoim domu pielęgnował tradycje patriotyczne i starał się je wpoić swoim dzieciom. Matka – Judyta – pochodziła z arystokratycznego rodu i starała się wychować dzieci w duchu miłości do ojczystego kraju – Polski.

Towarzyski, pogodnego usposobienia, pan Władysław był bardzo lubiany w okolicy. Brał czynny udział w życiu społecznym. Świetny mówca, był współorganizatorem powstania 1863 roku w powiecie berdyczowskim. Pojmany po bitwie pod Bułajem, podczas której był ranny, został przewieziony do więzienia w Kijowie i tam rozstrzelany w dniu 21 listopada 1863r. Majątek Padlewskich skonfiskowano na rzecz rządu carskiego.

Władysław Padlewski pragnął mieć syna. Gdy dowiedział się, że jego żona jest w ciąży, był pewien, że urodzi się chłopiec, dlatego też przygotowywał dla niego pokój. Był to niezwykły pokój, bo nie przypominał pokoiku małego dziecka, ale komnatę starego wojaka, ozdobioną bronią. A kiedy urodził się Zygmunt, Władysław zaraz po narodzinach kazał położyć go na poduszce przymocowanej do siodła. Młody ojciec od pierwszej chwili chciał hartować Zygmunta, przewidując dla syna trudne wojskowe życie.

Zygmunt miał czworo rodzeństwa: siostry – Ludwikę,  Antoninę i Annę oraz brata – Romana.

Zygmunt pobierał nauki w domu, jak przystało na dziecko ze szlacheckiego rodu. Państwo Padlewscy dla swych dzieci zatrudnili guwernantkę Francuzkę i nauczycieli. Interesujące jest to, że już w szóstym roku życia mówił po francusku i znał historię Polski. Zygmunt stykając się z ukraińskimi chłopami, z ich codzienną pracą i życiem, nauczył się szybko języka ukraińskiego. Później pobierał nauki języka urzędowego – rosyjskiego. Wykazał się też zdolnościami literackimi, pisał ciekawe scenki, które później odgrywał przed rodziną.

Gdy Zygmunt ukończył dziesiąty rok życia, oddano go na „służbę rządową”, tzn. umieszczono go w Korpusie Kadetów w Brześciu nad Bugiem. Tam poznał Jarosława Dąbrowskiego – przyszłego współorganizatora powstania styczniowego.

W 1855 roku dziewiętnastoletni Zygmunt przeszedł do Konstantynowskiego Korpusu Kadetów w Petersburgu, który ukończył w 1857r. w stopniu chorążego (praporszczyka). Jeszcze w tym samym roku przeszedł do tamtejszej Akademii Artylerii, którą  ukończył w 1859r. z wyróżnieniem (złotym medalem) i stopniem porucznika artylerii. W Akademii Artylerii zaprzyjaźnił się z Zygmuntem Sierakowskim, późniejszym dowódcą powstania na Litwie. Zaraz po ukończeniu Akademii odbywał krótką praktykę wojskową: najpierw w lejbgwardyjskim pułku gatczyńskim, a potem objął służbę w trzeciej baterii artylerii konnej gwardii w Nowogrodzie.

W czasie praktyki w wojsku poznano się na zdolnościach młodego oficera. Władze wojskowe zwróciły nań uwagę i odkomenderowano Zygmunta do Michajłowskiej Akademii Artylerii, wyższej uczelni typu wojskowego. Już w 1861 roku awansował do stopnia kapitana. Proponowano mu stanowisko wykładowcy w Akademii Artylerii w Petersburgu, ale Padlewski odmówił.

Petersburg w tych latach był centrum życia politycznego, kulturalnego, intelektualnego i towarzyskiego całego imperium Romanowów. Zygmunt Padlewski brał czynny udział   w życiu towarzyskim, bywał na balach, przyjęciach, na przedstawieniach teatralnych. Młody, przystojny, elegancki oficer, z zamożnej rodziny szlacheckiej, chętnie był widziany w salonach petersburskich. Piękne Polki i Rosjanki skore do romantycznych przeżyć kochały się    w Zygmuncie.

W Petersburgu istniało oficerskie kółko już od 1858 roku. Podczas studiów Zygmunt Padlewski zetknął się z konspiracyjnym kółkiem oficerskim. Poznał tam Zygmunta Sierakowskiego, późniejszego dowódcę powstania na Litwie. Członkowie petersburskiego koło oficerskiego zbierali się podczas wieczorów literackich, urządzanych w mieszkaniu kapitana Jarosława Dąbrowskiego. Wymieniali zakazane polskie książki (przeważnie drukowane na emigracji)        i dyskutowali. Na zebraniach czytano dostarczany potajemnie periodyk „Kołokoł” (Dzwon), który redagowany i wydawany był w Londynie przez Hercena       i Ogariowa (wybitnych rewolucjonistów i pisarzy rosyjskich). „Kołokoł” ujawniał nadużycia władz carskich wobec ludu rosyjskiego i uciskanych narodowości oraz żądał reform. Pismo to było bardzo popularne wśród młodzieży studenckiej, pobudzało do myślenia. W tych zebraniach uczestniczył Zygmunt Padlewski.

Wczesną jesienią petersburskie koło oficerskie delegowało Zygmunta Padlewskiego do Paryża, gdzie tworzyła się polska szkoła wojskowa na emigracji. Nasz bohater poprosił     o długoterminowy urlop i wyjechał do Francji celem poszukiwania sprzymierzeńców dla przyszłego powstania. W czasie tej podróży Padlewski bawił w domu rodzinnym na Ukrainie (po raz ostatni), wstąpił do Kijowa, by tam odszukać członków organizacji spiskowej. Po wypełnieniu tej misji, dalsza jego droga wiodła przez Warszawę. Tam skontaktował się z Komitetem Miejskim „czerwonych”, by uzyskać informacje o przygotowaniach do powstania        w kraju i sytuacji wśród emigracji polskiej na Zachodzie.

Późną jesienią Zygmunt Padlewski przybył do Paryża. Tam działał w Towarzystwie Młodzieży Polskiej, tam też poznał Ludwika Mierosławskiego, przywódcę „czerwonych”. Nie wzbudził on sympatii Padlewskiego, wręcz przeciwnie, Zygmunt miał krytyczny pogląd na jego osobę.

W tym czasie we Włoszech powstała Polska Szkoła Wojskowa (otwarcie odbyło się   w październiku 1861 r.). Siedziba szkoły mieściła się w Genui. Pierwszym jej komendantem był Ludwik Mierosławski, wykłady prowadzili oficerowie polscy, m.in. Zygmunt Chmieleński i Marian Langiewicz (późniejsi dowódcy powstania styczniowego). Wkrótce doszło do niesnasek w szkole, więc wysłano Padlewskiego z Paryża do Włoch, by zbadał sprawę.

W lutym 1862 roku słuchacze szkoły uchwalili votum nieufności dla Mierosławskiego, po czym Mierosławski musiał się zrzec kierownictwa szkoły. Na jego miejsce powołano gen. Józefa Wysockiego, który miał sprawować ogólny nadzór nad szkołą (na stałe przebywał w Paryżu),  komendantem szkoły w Genui został major Fijałkowski, a jego zastępcą Zygmunt Padlewski (pod pseudonimem Czerniawka). Używanie pseudonimu było konieczne, aby nie narazić rodziny, pozostałej w kraju na represje carskie.

Padlewski wykładał tam taktykę, geografię wojenną i wiedzę artyleryjską. Zmiana     w kierownictwie szkoły wymagała zgody rządu włoskiego, a ten wyraził zgodę, ale postawił warunek przeniesienia szkoły z Genui do Cuneo. Zygmunt Padlewski zreorganizował odczyty i wykłady w szkole, przypilnował przeniesienia z Genui sprzętu i ekwipunku, ściągnął nowych wykładowców. Sam wykładał teraz strategię i artylerię. Szkoła Wojskowa funkcjonowała dobrze i rozwijała się, ale 19 czerwca 1862 r. rząd carski zażądał od rządu włoskiego likwidacji Polskiej Szkoły Wojskowej w zamian za uznanie Republiki Włoskiej. W tej sytuacji rząd włoski przedstawił sytuację gen. Wysockiemu i z dniem 29 czerwca 1862 r. Szkoła w Cuneo została rozwiązana.

Zygmunt Padlewski wraz z Józefem Wysockim prowadził akcję uratowania Szkoły Wojskowej. W tym celu wyjechał do Anglii i tam wynajął dom na koszary. Niestety, do przeniesienia szkoły nie doszło.

Tymczasem w kraju wrzało. W Warszawie organizacja spiskowa poniosła ciężkie straty. Już latem 1862 r. nastąpiły pierwsze aresztowania wśród oficerów rosyjskich z jednostek wojskowych stacjonujących w Warszawie, a pozostających w kontakcie z rewolucjonistami polskimi. 14 sierpnia 1862 r. aresztowano kapitana Jarosława Dąbrowskiego (pseudonim „Łokietek”), najwybitniejszego przywódcę „czerwonych”, naczelnika miasta Warszawy. Centralny Komitet Narodowy postanowił więc ściągnąć do kraju Zygmunta Padlewskiego.

CKN zaproponował Padlewskiemu stanowisko naczelnika miasta Warszawy. Późnym latem 1862 r. powrócił on do Warszawy i w CKN zastąpił Jarosława Dąbrowskiego, obejmując stanowisko naczelnika miasta Warszawy. Padlewski opracował plan strategiczny powstania, ale ów plan nie został zrealizowany. We wrześniu 1862 r. wyjechał z Gillerem do Londynu, by nawiązać współpracę z rewolucjonistami rosyjskimi, m.in. Hercenem oraz zdobyć sprzymierzeńców dla przyszłego powstania. Około 15 października 1862 r. powrócił do Warszawy. Zastał tu wielki niepokój wywołany ogłoszeniem branki (nadzwyczajnego poboru do wojska rosyjskiego) przez margrabiego Aleksandra Wielopolskiego (przywódcę „białych”).

Padlewski ponownie udaje się w listopadzie do Londynu, a następnie do Petersburga szukając zwolenników powstania i nawiązując współpracę z tamtejszymi rewolucjonistami rosyjskimi. Współpracował nie tylko z Hercenem, Ogariowem, ale też i Andrzejem Potiebnią. Spotkał się tam Padlewski z opinią, że powstanie polskie powinno być odłożone do lata 1863 roku.

Zygmunt Padlewski po zakończeniu misji petersburskiej rzucił się w wir pracy organizacyjnej, nie tylko jako naczelnik Warszawy, ale też jako najwybitniejszy znawca spraw wojskowych w Centralnym Komitecie Narodowym.

Zapowiedziana branka zbliżała się nieuchronnie. Trzeba było działać szybko i skutecznie. Czynny zawsze tryb życia Zygmunta w tym czasie jeszcze bardziej się przyspieszył. Układał i przesyłał instrukcje, odbywał konsultacje wojskowe, utrzymywał kontakt z oficerami rosyjskimi, dokonywał nominacji naczelników wojennych poszczególnych województw. Oprócz tego musiał otoczyć opieką organizację warszawską i udzielać jej instrukcji.

12 stycznia 1863 r. Zygmunt Padlewski zwołał zebranie wydziałowych     i okręgowych miasta Warszawy, podczas którego wyznaczono termin wybuchu powstania na chwilę rozpoczęcia branki. Jednocześnie wysłano część spiskowych poza Warszawę, by uchronić ich od niebezpieczeństwa przymusowego wcielenia do armii carskiej, a zarazem utworzyć z nich pierwsze oddziały armii powstańczej. Na dzień 13 i 14 stycznia 1863 roku wyznaczono masowe wyjście warszawskiej młodzieży spiskowej z miasta, przede wszystkim w rejon Puszczy Kampinoskiej.

Niespodziewanie ok. godziny drugiej nocą z dnia 14 na 15 stycznia 1863 roku w Warszawie rozpoczęła się branka. Spokojny sen mieszkańców Warszawy został przerwany,          a schwytaną młodzież pod silnym konwojem wojska odprowadzono do Cytadeli. Branka nie przyczyniła się do wielkich strat wśród członków organizacji spiskowej, ponieważ znaczna jej część wyszła już z miasta lub tego dnia nie nocowała w domu.

CKN wyznaczył termin wybuchu powstania na noc z 22 na 23 stycznia 1863r. Przygotowano też manifest do narodu. Padlewski podczas zebrania CKN w dniu 15 stycznia tak oto przemawiał:

Ostatecznie więc powiadam: bierzmy w ręce dekrety uwłaszczeń, idźmy na cały kraj, uzbrojmy się jak możemy, napadnijmy mniejsze załogi nocną porą:     a gdy nam życie nazajutrz zostanie, idźmy do kmiotka, zwróćmy mu jego należność i do boju z najazdem powołajmy.”

 

17 stycznia Zygmunt Padlewski wyjechał do Puszczy Kampinoskiej, gdzie miał objąć dowództwo nad znajdującymi się tu spiskowcami. Sztab dowódczy mieścił się w Kampinosie, w klasycystycznym dworku państwa Langowskich. Plan powstania przewidywał, że oddział ten, liczący ok. trzech tysięcy ludzi, Padlewski poprowadzi na Modlin. Twierdzę modlińską  mieli opanować przy pomocy spiskowych oficerów i junkrów rosyjskich, tam przebywających. Tymczasem władze carskie wykryły spisek i przeniosły podejrzanych       o sympatyzowanie z ruchem rewolucyjnym oficerów i junkrów z Modlina        w głąb Rosji.    Ponadto Padlewski w Puszczy Kampinoskiej zastał zaledwie ok. pięciuset ludzi, marnie uzbrojonych i bardzo źle zaopatrzonych w żywność         i ciepłą odzież. Wobec tego stanu rzeczy zrezygnowano z planów zdobycia Modlina. Padlewski, mianowany dowódcą województwa płockiego, w porozumieniu z CKN zmienił plan działań i punktem natarcia powstańców został Płock. Tam, po opanowaniu miasta, miał się ujawnić Rząd Narodowy.

Władze carskie wiedziały już, że w lasach ukrywają się spiskowcy i wysłały oddziały wojskowe, które miały tropić i likwidować powstańców. Musiał się więc Padlewski sporo natrudzić, by wyprowadzić swój oddział z Puszczy Kampinoskiej. Po przeprawie przez Wisłę, po topniejącym lodzie pod Secyminem, w okolicach Wyszogrodu, udało mu się wymknąć obławie wojsk rosyjskich pułkownika Brensena. Powstańcy zmęczeni długim marszem, wymykaniem się obławie, nie zdążyli na czas (tj. na noc z 22 na 23 stycznia) pod Płock. Zdobycie Płocka przez powstańców nie powiodło się.

Powstanie trwało…Po lasach, wioskach i okolicach małych miasteczek krążyły oddziały powstańcze, które mino braku sukcesu w pierwszych dniach powstania, ciągle na nowo organizowały się i rozszerzały swoją działalność. Zgłaszali się ochotnicy, uzupełniano zaopatrzenie, staczano drobne potyczki, odnoszono też zwycięstwa.

Padlewski zatrzymał się we wsi Drobinie i tam przez pewien czas założył swą główną kwaterę. Stamtąd wysyłał liczne instrukcje do naczelników powiatów i dowódców poszczególnych oddziałów. Kolejną kwaterą Zygmunta był Czarnocinek pod Ciechanowem. Stamtąd w pierwszych dniach marca wyruszył Zygmunt ze swym oddziałem, liczącym ponad siedmiuset ludzi w kierunku wsi Kutnino. Stoczył kilka zwycięskich potyczek. Wciąż przybywało ochotników. W skład oddziału wchodziły dwa bataliony kosynierów, kompanie strzeleckie     i kawaleria. Znacznie gorzej przedstawiała się sytuacja wyposażenia w broń.

Padlewski przeprawił się z całym oddziałem przez Narew i udał się w kierunku Puszczy Kurpiowskiej. 7 marca zajął Myszyniec – stolicę Kurpiów. Ludność kurpiowska entuzjastycznie witała wkraczający do miasta oddział powstańczy. Masowo zgłaszali się ochotnicy, niestety było za mało broni, a zapowiedziany transport z Prus nie przybył.

Tymczasem władze carskie zorientowały się, że w okolicach Puszczy Kurpiowskiej grupują się największe siły powstańcze i wysłały tam wojska        z garnizonów pułtuskiego           i ostrołęckiego, podzielone na dwie kolumny     i liczące kilka tysięcy ludzi.

9 marca okoliczni chłopi donieśli Padlewskiemu o zbliżaniu się dużych sił nieprzyjaciela. Nasz bohater, chcąc uchronić miasto od zniszczeń, postanowił opuścić miasto. Bitwa rozegrała się ok. 1 km od Myszyńca. Pod silnym ogniem nieprzyjaciela oddziały powstańcze zaczęły się łamać. Widząc to Padlewski podjechał na swym białym koniu do najbardziej zagrożonego odcinka, chwycił sztandar kosynierów i z bojowym okrzykiem rzucił się sam do ataku, porywając za sobą kosynierów. Na ten widok, jakby nowy duch wstąpił w powstańców. Poszli brawurowo za swym dowódcą i odparli natarcie kolumny pułkownika Wałujewa. Bitwa była wygrana.

Podczas bitwy pod Myszyńcem Padlewski wykazał talenty dowódcze. Z młodym, niewyszkolonym oddziałem potrafił stoczyć zwycięską bitwę ze znacznie silniejszym wrogiem i przy małych stratach własnych uniknąć okrążenia i rozbicia. Świadczyło to o jego osobistej odwadze i wybitnych zdolnościach organizatorskich.

W trakcie tej bitwy Padlewski ubrany był w jasny barankowy kożuszek, białą konfederatkę z czaplim piórem na głowie. Składał tam liczne dowody męstwa, uwijając się na białym koniu wszędzie tam, gdzie wymagała tego sytuacja, nie zwracając uwagi na świszczące wokół niego kule, które podziurawiły mu ubranie.

Wiadomość o zwycięstwie pod Myszyńcem rozeszła się po całym kraju, dyktator powstania Marian Langiewicz  mianował Zygmunta Padlewskiego generałem. Powstała legenda o bohaterstwie powstańców i ich dowódcy.

Mimo zwycięstwa wojsk powstańczych, sytuacja ich była ciężka, ponieważ zbliżała się druga, silniejsza kolumna nieprzyjacielska, złożona z wojsk garnizonu z Ostrołęki. Padlewski wycofał się w kierunku na Chorzele i w ciągu kilku następnych dni zręcznie umykał przed osaczającymi go wojskami nieprzyjaciela.

12 marca powstańcy doszli do wsi Drążdżewo, gdzie Zygmunt zamierzał dać ludziom na jakiś czas wypoczynek. Tymczasem zjawiły się wojska carskie   i doszło do krótkiej potyczki, zwycięskiej dla powstańców. W obawie przed okrążeniem przez wojska rosyjskie, powstańcy musieli kontynuować marsz.

Partyzancka kampania Padlewskiego toczyła się w pobliżu ówczesnej granicy pruskiej. Wciąż liczono na dostawę broni z Prus. Niestety, zapowiedziane transporty nie nadeszły. Znów trzeba było wymykać się otaczającym siłom nieprzyjacielskim pod Zeńbokiem koło Ciechanowa. Powstańcy bili się z zapamiętaniem i odwagą, lecz ponieśli spore straty.

Inną bitwę stoczył Padlewski 21 marca koło Radzanowa, niedaleko Mławy. Bitwa zakończyła się klęską powstańców. Oddział Padlewskiego został rozbity. Padlewski podjął decyzję o rozwiązaniu swego garnizonu i poprosił Rząd Narodowy o dymisję i pozwolenie wyjazdu za granicę. Rząd Narodowy, który jeszcze przed bitwą pod Radzanowem mianował Padlewskiego generałem, wezwał go do Warszawy.

Zygmunt Padlewski przybył do Warszawy w pierwszych dniach kwietnia, nie zastał jednak naczelnika Rządu Narodowego, Stefana Bobrowskiego, który   8 IV zginął w pojedynku pod Rawiczem. W składzie Rządu zaszły poważne zmiany, przewagę zyskali „biali”, nieprzychylni Padlewskiemu. Rząd Narodowy udzielił Padlewskiemu nagany z rozwiązanie oddziału, zwolnił ze stanowiska wojennego i nakazał powrót do województwa płockiego, gdzie miał czekać na nominacje nowego naczelnika wojennego.

Padlewski wraca w województwo płockie, na swoją kwaterę obiera dwór w Mysłakówku koło Ciechanowa. Tam snuje plany powstańcze. Głównym założeniem było odbudowanie organizacji powstańczej, stworzenie  w zachodniej części województwa płockiego głównej bazy zaopatrzenia i rekrutacji. Działania wojenne miały być skoncentrowane w widłach między Narwią a Bugiem, by ułatwić współpracę z oddziałami powstańczymi z Podlasia i Białostockiego, przeciąć linię kolejową Warszawa – Petersburg i wyprzeć załogi carskie z obszarów na północ od Wisły. Plany te zostały przyjęte entuzjastycznie przez dowódców oddziałów w Płockiem. Rozpoczęły się przygotowania. Do władz carskich doszła wieść, że Padlewski przygotowuje wyprawę.

21 kwietnia Zygmunt Padlewski wraz ze swym sztabem wyruszył z Mysłakówka na spotkanie ze swym oddziałem. By nie zwrócić uwagi nieprzyjaciela, wybrał się po cywilnemu, bez eskorty. W dwóch powozach jechali jego najbliżsi współpracownicy, zaopatrzeni tak jak i on w fałszywe paszporty. Byli to: adiunkt Kuczborski, szef sztabu Sokołowski, doktor Lisicki i oficer Siciński. Sam Padlewski miał paszport na nazwisko Polińskiego Zygmunta. Cała ta wyprawa miała mieć pozory wyjazdu na polowanie.

Pod wsią Borzymin patrol kozacki zatrzymał powozy i zażądał okazania paszportów. Padlewski, chcąc szybko pojechać dalej, popełnił błąd, podając bez zastanowienia sturublowy banknot. Kozak, zdziwiony taką sumą pieniędzy, żądał dalej okazania dokumentów. Padlewski ofiarowywał coraz większą sumę pieniędzy, aż do pięciuset rubli. Po chwili zjawił się oficer kozacki i kazał zrewidować powozy. W powozach znaleziono ukryte pod siedzeniem dokumenty Rządu Narodowego i białą konfederatkę, którą Padlewski miał założyć podczas spotkania z oddziałem. Wszystkich podróżnych aresztowano i odstawiono do Lipna. Tam rosyjski dowódca miejscowej załogi rozpoznał Padlewskiego. W tej sytuacji, Padlewski przyznał się do prawdziwego nazwiska.

Aresztowanego Zygmunta przewieziono do Płocka. Szybko odbył się sąd polowy. Zeznania w śledztwie składał oskarżony tylko raz, odpowiadając przecząco na wszystkie pytania. Proponowano mu ułaskawienie za wydanie organizacji powstańczej. Z pogardą odrzucił tę propozycję. Nie chciał też korzystać     z prawa prośby łaski u cara. Bliscy mu ludzie czynili starania, by Padlewskiego uwolnić z więzienia, odbić lub wymienić na jakiegoś wyższego dostojnika rosyjskiego. Próbowano pochwycić szefa sztabu rosyjskiego generała Minkwitza   i dyskutować o wymianie. Plany te nie powiodły się.

Sąd wojenny w Płocku skazał Zygmunta Padlewskiego na karę śmierci przez rozstrzelanie. Z wyrokiem zapoznano więźnia w nocy z 14 na 15 maja 1863 roku, zawiadamiając jednocześnie, że egzekucja nastąpi o świcie. Nad ranem Padlewski napisał list pożegnalny do rodziny, odbył spowiedź, a potem przyjął Komunię świętą.

W czasie przewożenia Padlewskiego na miejsce kaźni rankiem 15 maja ulicami: Więzienną, Misjonarską i Płońską, kobiety rzucały z okien bukiety kwiatów, tak, że cała droga usłana była różami i fiołkami. Padlewskiego rozstrzelano na placu w pobliżu prochowni, niedaleko Rogatek Płońskich. Jego ciało zostało zasypane na miejscu kaźni.

 

<<<<<>>>>>

W styczniu 1916 roku w okresie I wojny światowej w Płocku, będącym pod okupacją niemiecką został wzniesiony na miejscu stracenia Padlewskiego    i innych powstańców krzyż  z drewna, z przybitą blaszaną tabliczką, a na niej napis: „Z krwi naszej powstanie mściciel tej ziemi”. Krzyż wkopano w pamiętną noc wybuchu powstania styczniowego z 22 na 23 stycznia.

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku ustawiono        w siedzibie Towarzystwa Naukowego Płockiego rzeźbę Zygmunta Padlewskiego w drewnianej oprawie. Wykonał ją znany w tym czasie artysta rzeźbiarz Tadeusz Miszewski.

W setną rocznicę śmierci generała, w dniu 15 maja 1963 roku został postawiony głaz granitowy na miejscu stracenia z napisem:

 

Zygmunt Padlewski 1835 – 1863.

Naczelnik Powstania Styczniowego w Województwie Płockim.

W setną rocznicę śmierci.

Społeczeństwo miasta Płocka 15 V 1963r.

<<<<<>>>>>

Materiały zebrała i opracowała p.Anna Szczepańska